Piwnica, której — według Rady — „nie odebrano”. A jednak w tydzień oddana
Przez wiele miesięcy mieszkanka Strzelec Opolskich bezskutecznie prosiła gminną jednostkę o wyjaśnienie, dlaczego odebrano jej piwnicę wchodzącą w skład wynajmowanego lokalu komunalnego — choć czynsz płaciła w niezmienionej wysokości. Gdy sprawą zajęło się Stowarzyszenie „jestem stowarzyszeniem”, Przewodniczący Rady Miejskiej odpowiedział, że zarzuty „nie odpowiadają rzeczywistości”, są „kuriozalne” i „nie miały miejsca”. Kilka dni później ta sama piwnica została mieszkance oddana, a gmina przygotowała aneks do umowy najmu.
„Nie widzę potrzeby, aby radni składali oświadczenia”
13 sierpnia 2026 r., podczas XXX sesji Rady Miejskiej w Strzelcach Opolskich, odczytano wezwanie skierowane przez Stowarzyszenie „jestem stowarzyszeniem” — organizację o charakterze strażniczym, wydawcę niniejszego portalu. Wezwanie dotyczyło m.in. bezumownego odebrania mieszkance będącej członkiem Stowarzyszenia pomieszczenia piwnicznego oraz żądania zaprzestania działań, które w ocenie Stowarzyszenia mogą nosić znamiona odwetu.
W odpowiedzi z 1 września 2026 r. Przewodniczący Rady Miejskiej oświadczył, że „w pełnej szerokości” odmawia uwzględnienia żądań, określił je jako „kuriozalne” i „niemożliwe do przeprowadzenia”, a także stwierdził, że „żaden z zarzucanych Radzie Miejskiej aspektów nie odpowiada rzeczywistości i nie znajduje żadnego potwierdzenia”. Dodał, że „nie widzi potrzeby, aby radni składali jakiekolwiek oświadczenia”, i zasugerował „ograniczenie ilości kierowanej korespondencji”, co — jak napisał — „z pewnością wpłynie na zmniejszenie ilości uzyskiwanych odpowiedzi”.
Dlaczego decydował jednoosobowo?
Zwraca uwagę jeszcze jedno. Odpowiedź z 1 września 2026 r. Przewodniczący sformułował jednoosobowo i w pierwszej osobie („odmawiam”, „stwierdzam”, „nie widzę potrzeby”) — choć wezwanie skierowano do Rady jako organu kolegialnego oraz do jej komisji. Zdaniem Stowarzyszenia samodzielne rozpoznanie tej sprawy przez Przewodniczącego budzi wątpliwości: jak wskazuje organizacja w piśmie z 3 września 2026 r., osoba z jego najbliższej rodziny pozostaje w bezpośredniej podległości służbowej wobec Burmistrza — a więc organu, którego jednostek sprawa dotyczy. Stowarzyszenie zaznacza, że jest to okoliczność przez nie wskazana i podlegająca zbadaniu, i właśnie dlatego wnosi, aby sprawą zajął się niezależny, odmiejscowiony organ, a nie sam Przewodniczący.
Jako redakcja nie rozstrzygamy o tej okoliczności. Stawiamy pytanie, które dotyczy każdego mieszkańca: czy o zasadności skargi na gminę powinien jednoosobowo decydować ktoś powiązany rodzinnie z jej strukturą?
Zwrot o 180 stopni — w kilka dni
Tymczasem sama sprawa piwnicy ciągnęła się miesiącami. Z dokumentów wynika, że najemczyni kierowała do Gminnego Zarządu Mienia Komunalnego kolejne pisma i ponaglenia — datowane na 29 kwietnia, 29 maja, 31 maja oraz 22 lipca 2026 r. — które pozostawały bez merytorycznej odpowiedzi. Piwnicę odebrano bez sporządzenia aneksu do umowy najmu i bez obniżenia opłat czynszowych; najemczyni płaciła więc za powierzchnię, z której nie mogła korzystać.
Punkt zwrotny nastąpił 8 września 2026 r. — a więc zaledwie kilka dni po stanowisku, w którym Przewodniczący Rady zapewniał, że opisywany stan rzeczy „nie miał i nie ma miejsca”. Tego dnia rano do mieszkanki przyszedł pracownik gminnej jednostki i fizycznie wskazał piwnicę, która od tej chwili została jej przypisana. Tego samego dnia kierownik referatu gospodarki mieszkaniowej zadzwoniła z informacją, że aneks do umowy najmu jest już gotowy do podpisania.
Nasuwa się pytanie, którego Stowarzyszenie nie pozostawia bez odpowiedzi: jeśli — jak twierdziła Rada — nic się nie wydarzyło, to dlaczego gminna jednostka w takim pośpiechu naprawia coś, czego rzekomo nie było?
Naprawa połowiczna: piwnica wróciła, pieniądze — nie
Przywrócenie piwnicy i przygotowanie aneksu w praktyce potwierdzają to, o czym mieszkanka i Stowarzyszenie pisali od miesięcy: przedmiot najmu wymagał uporządkowania. Naprawa pozostaje jednak połowiczna. Przy oddawaniu piwnicy nie przedstawiono żadnego wyjaśnienia co do opłat pobieranych za okres, w którym najemczyni była pozbawiona możliwości korzystania z pomieszczenia — a których w tym czasie nie obniżono. Kwestia rozliczenia i ewentualnego zwrotu tych opłat pozostaje otwarta.
Szerszy obraz — pytania, które wciąż czekają na odpowiedź
Sprawa piwnicy nie jest odosobniona. W aktach gromadzonych przez Stowarzyszenie znajdują się dokumenty urzędowe, które — zdaniem organizacji — trudno ze sobą pogodzić. Pismo Gminy z 24 października 2025 r. zapewnia, że Gmina wraz z jednostkami „nie uzyskuje i nie uzyskiwała dochodu z tytułu należności właścicieli lokali wobec wspólnot mieszkaniowych”. Z kolei odpowiedź Prezesa Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich z 18 listopada 2025 r. wskazuje, że od 2014 r. zarejestrowano 14 spraw sądowych na rzecz gminnej spółki, opiewających na należności właścicieli lokali wobec wspólnot — na łączną kwotę 69 777,37 zł. Stowarzyszenie podkreśla, że ocena tych rozbieżności należy do powołanych organów, i zaznacza, że sprawa została zgłoszona m.in. Rzecznikowi Praw Obywatelskich oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Zapowiedź: każdy punkt — jawnie i publicznie
Stowarzyszenie „jestem stowarzyszeniem”, jako wydawca kurier|lokalny, uprzejmie zawiadamia Czytelników oraz Radę Miejską, że kolejne punkty wniosku o zaprzestanie działań o znamionach odwetu — te same, które Przewodniczący Rady odrzucił „w pełnej szerokości” — będą przedstawiane opinii publicznej pojedynczo i na bieżąco. Historia piwnicy pokazuje, dlaczego ma to znaczenie: to nie zapewnienia, lecz fakty rozstrzygnęły, po czyjej stronie była racja.
Nie formułujemy oskarżeń. Przedstawiamy udokumentowane fakty, cytujemy pisma i pozostawiamy Czytelnikom ich własną ocenę — w przekonaniu, że jawność życia publicznego najlepiej służy zarówno mieszkańcom, jak i samej Radzie. Będziemy również informować o każdej odpowiedzi, jakiej Rada zechce w tych sprawach udzielić.


