Urząd jawny…

Gdy stowarzyszenie złożyło skargę na bezczynność urzędu do kolegium odwoławczego i powiadomiło prokuraturę o możliwym przestępstwie, radni Rady Miejskiej w Strzelcach Opolskich jeszcze nie wiedzieli, że w ogóle ktoś pyta o ich kontakty z lobbystą biogazowni. Tę wiedzę uzyskali jedenaście dni później — razem z gotową odpowiedzią urzędu.

Sprawa dotyczy marca 2026 roku, kiedy lokalne media ujawniły, że przedstawiciele Polskiej Grupy Biogazowej lobbowali u strzeleckich radnych w sprawie budowy biogazowni w Warmatowicach. Stowarzyszenie jestem|stowarzyszeniem złożyło wniosek o informację publiczną: chciało wiedzieć, kto rozmawiał z lobbystą, czy sporządzono wymagane prawem notatki i czy zawiadomiono prokuraturę.

Burmistrz Jan Wróblewski odpowiedział — ale nie od razu. Najpierw, 27 marca, poinformował stowarzyszenie, że potrzebuje aż dwóch miesięcy, bo musi „zebrać informacje od komórek organizacyjnych i radnych”. Odpowiedź merytoryczna przyszła jednak już 3 kwietnia — szesnaście dni po złożeniu wniosku, zaledwie cztery dni po tym, jak stowarzyszenie poskarżyło się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu i powiadomiło Prokuraturę Krajową..

Teraz wiadomo, że w chwili gdy Urząd pisał tę odpowiedź, radni — których kontakty z lobbystą były jej tematem — nie mieli pojęcia, że sprawa w ogóle istnieje. Radny Piotr Kołoch przyznał to w e-mailu: dokumenty dostał 10 kwietnia, jedenaście dni po skardze do kolegium, razem z odpowiedzią urzędu już gotową i podpisaną.

Stowarzyszenie stawia więc pytanie, które trudno zbagatelizować: skoro radni nie wiedzieli o wniosku, gdy powstawała odpowiedź, to kto właściwie informował urząd o tym, jak przebiegały spotkania z lobbystą?

Do tego dochodzą dwie inne kwestie. Odpowiedź Zastępczyni Burmistrza Izabeli Leś-Borkowskiej nie zawiera nazwiska osoby, która pismo sporządziła — co jest wymogiem standardowej procedury kancelaryjnej. Oraz: na pytanie o tożsamość lobbysty urząd odpowiedział jednym zdaniem — że dane osobowe „nie stanowią informacji publicznej” — nie podając żadnego przepisu i nie wydając formalnej decyzji odmownej. Bez decyzji stowarzyszenie nie ma prawa do odwołania. Zdaniem stowarzyszenia to nie przeoczenie — to zamknięcie drogi do zaskarżenia odmowy.

W tej sytuacji stowarzyszenie skierowało do burmistrza i przewodniczącego rady formalne zapytanie z pięcioma konkretnymi pytaniami. Trafiło do wiadomości Komisji Rewizyjnej, wszystkich radnych, Wojewody Opolskiego i dolnośląskiej prokuratury. Urząd ma czternaście dni.

Edukacyjny piknik z okazji Dnia Strażaka

Auto kontra pociąg